ŚLESZYNOŚlesin — wersja robocza·····
Rozdział 25 · Śleszyno
📖 W tym dziale — 13 sekcji

🙏 Dr Łukasz Hajdrych zgodził się, byśmy korzystali na tej stronie z jego prac — także z dłuższych cytatów — pod jednym warunkiem: że zawsze podamy, skąd cytat pochodzi. Dziękujemy za tę zgodę i za samą pracę; bez niej nie byłoby tego rozdziału. Wszystkie przytoczone niżej fragmenty akt i wszystkie ustalenia faktograficzne pochodzą z monografii Łukasza Hajdrycha Procesy o czary w Kleczewie i okolicach — książki opartej na rękopiśmiennych aktach sądu wójtowskiego miasta Kleczewa z lat 1624–1738 (Biblioteka Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, rękopis 859) — oraz z jego rozprawy Proces o czary w Wąsoszach w 1688 r., „Historyka. Studia Metodologiczne" t. 51 (2021), s. 333–350. ⭐ Wszystkich, których ten rozdział zaciekawi, gorąco zachęcamy do sięgnięcia po tę książkę — to, co podajemy niżej, jest jej drobnym ułamkiem, wybranym pod kątem Ślesina i okolicy.

Większość ludzi jest przekonana, że palenie czarownic to sprawa niemiecka, francuska albo salemska — słowem, cudza. Tymczasem w Rzeczypospolitej procesy o czary toczyły się przez ponad dwa stulecia, a jedno z ich największych skupisk w całej Wielkopolsce leżało niecałe dwadzieścia kilometrów od Ślesina. I nie tylko leżało: do samego Ślesina sąd przyjechał w 1689 roku, a w aktach zachowało się zdanie, które trudno dziś przeczytać obojętnie — że okoliczne czarownice miały swoją Łysą Górę „w Ślesinie, na górze ku Rynku".

Ten rozdział opowiada, jak to działało, i pokazuje ślesińskie nazwiska. Opiera się w całości na pracach dr. Łukasza Hajdrycha, który przekopał się przez rękopiśmienne, siedemnastowieczne akta sądu wójtowskiego miasta Kleczewa — księgę przechowywaną dziś w Bibliotece Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk jako rękopis 859¹.

25.1. Sąd, który można było sobie wybrać

Żeby zrozumieć, dlaczego do Ślesina przyjeżdżał sąd z Kleczewa, trzeba wiedzieć jedno: w dawnej Rzeczypospolitej nie było jednolitego systemu sądowego. Sprawy o czary sądziły — w różnym natężeniu — sądy biskupie, miejskie i wiejskie. Miasta prywatne żyły według praw nadanych im przez właścicieli i były, jak pisze Hajdrych, „swego rodzaju państwami w państwie".

W takich warunkach wybór sądu miał charakter arbitralny. Szlachcic, na którego gruncie mieszkała oskarżona, mógł wezwać sąd z wybranego przez siebie miasteczka — i zapłacić za jego przyjazd: katu, wójtowi i całej ławie, za drogę, gościnę i osądzenie. A skoro płacił, to i wybierał.

Konsekwencję tego mechanizmu ujął badacz Michael Ostling w zdaniu, które warto zapamiętać:

szlachcic, który opłacał przyjazd sądu miejskiego z pobliskiego miasteczka do swoich dóbr, bardzo często doprowadzał do wydania oczekiwanego przez siebie wyroku

Historyk Tomasz Wiślicz nazwał to jeszcze dosadniej: „wyłudzeniem od sądu zgody na morderstwo"¹.

25.2. ⭐ Ślesin miał własny sąd — i ani razu nie odważył się sądzić czarownic

To jest ustalenie, które w tym rozdziale waży najwięcej.

W promieniu dwudziestu kilometrów od Kleczewa działało jeszcze pięć sądów miejskich — w Kazimierzu, Słupcy, Skulsku, ŚLESINIE i Wilczynie — oraz sąd grodzki w Koninie. Mimo to Kleczew de facto zmonopolizował przeprowadzanie procesów o czary na całym tym terenie². W ciągu stu lat kleczewskiego polowania na czarownice tamtejsi sędziowie byli wzywani do kilkudziesięciu wiosek, nierzadko położonych znacznie bliżej innych miast; wzywano ich nawet nad Gopło, kilkadziesiąt kilometrów od Kleczewa.

Ślesiński sąd miejski nie osądził czarownicy ani razu. Za każdym razem, gdy w miasteczku albo w okolicznych wsiach padło takie oskarżenie, wołano „fachowców" z Kleczewa — tych, którzy przez stulecie oskarżyli o czary ponad 130 osób². Trudno o wymowniejszy dowód, po co ich wzywano.

25.3. Jesień 1688: nici na dłoniach figury w ślesińskim kościele

Cała sprawa, która za trzy lata obejmie co najmniej dwadzieścia pięć osób, zaczyna się w kościele w Ślesinie.

Mieszczanin Jan Świec przyłapuje tam młodą dziewczynę na osobliwej czynności: obwiązuje nićmi dłonie figur Matki Boskiej i św. Józefa. Donosi o tym Wojciechowi Brezie, dziedzicowi sąsiednich Wąsosz — a Breza właśnie pochował syna i szuka winnych jego śmierci³.

Dziewczyna to Marianna z Tuliszkowa. Ma piętnaście, może szesnaście lat; w Wąsoszach służy, przywędrowała tam za pracą. Dziedzic każe ją związać i wrzucić do jeziora — to tak zwana próba wody. Nie tonie, więc uchodzi za dowiedzioną czarownicę. 9 października 1688 r. zjeżdża do Wąsosz sąd z Kleczewa³.

Na torturach Marianna zeznaje, że diabła poznała, gdy „pewna kobieta ze Ślesina kazała jej napić się gorzałki". I że razem z Reginą Czubatką z Wąsosz poszły do kościoła w Ślesinie ukraść hostię — potem miały ją nakłuwać szpilkami „aż do krwie", a skrwawioną chustkę podrzucić w pościel panicza Brezy. Wyrok zapisano w księdze bez ogródek: „aby były spalone ogniem według prawa magdeburskiego i saskiego". Na stos poszła piętnastolatka i Czubatka; potem sądzono jeszcze córkę Czubatki, również Mariannę³.

⚠️ Jedna rozbieżność w źródle. Wezwanie figur, które dziewczyna obwiązywała nićmi, podane jest w aktach dwojako: raz jako Matka Boska i św. Józef, w innym miejscu jako Matka Boska i św. Jan. Rozbieżność jest w samej podstawie źródłowej — zapisujemy ją, nie rozstrzygając³.

25.4. ⭐⭐ Ślesińskie nazwiska w zeznaniach

W protokołach wąsoskich padają kolejne osoby — ze Ślesina i z sąsiednich wsi. To jedyna znana nam lista mieszkańców miasteczka oskarżonych o czary³:

Poza miasteczkiem, ale w granicach dzisiejszej gminy, padają jeszcze: Owczar z Mikorzyna i Apolonia Gościnna z Szyszyna³.

25.5. ⭐⭐⭐ 1689: sąd przyjeżdża do Ślesina

W 1689 roku sąd kleczewski przybywa już do samego Ślesina. Oskarżycielami są dwaj ludzie: Wojciech Breza, dziedzic Wąsosz, oraz Jakub Rościeński, ówczesny właściciel miasteczka❓ — i stawiają przed sędziami pięć kobiet powołanych w zeznaniach rok wcześniej³.

Z nazwiska znamy jedną: Bińkową. Sądzono ją za to, że w Boże Narodzenie obchodziła pański płot i szeptała niezrozumiałe słowa³.

Wyroków tych pięciu spraw nie znamy.

⚠️ Uwaga o nazwisku właściciela. Występuje ono w dwóch postaciach: Rościeński i Rościenicki. Nie rozstrzygamy — ale ustalenie, kto dokładnie w 1689 r. trzymał Ślesin (miasto biskupów poznańskich zostało wtedy najwyraźniej w czyichś rękach jako tenuta albo dzierżawa), jest zadaniem dla rozdziału o właścicielach⁴.

25.6. Skala: polowanie Brezy, 1688–1691

Sprawa Marianny z Tuliszkowa nie była epizodem, lecz początkiem trzyletniej serii. Polowanie Wojciecha Brezy objęło w latach 1688–1691 co najmniej dwadzieścia pięć osób: czworo w Wąsoszach w 1688 r., pięć kobiet w Ślesinie w 1689 r., dziewięć kobiet i trzech mężczyzn w Kleczewie w 1689 r. oraz cztery poddane w Wąsoszach w maju 1691 r. Większość spłonęła na stosie, resztę wygnano ze wsi pod groźbą śmierci, gdyby wróciły⁵.

W 1691 r. sądzono jeszcze kobiety za kradzież hostii z kościoła w Licheniu — świadkiem był ksiądz z Ostrowąża, który akurat tamtego dnia rozdawał tam komunię³.

25.7. Gdzie były Łyse Góry

Zeznanie, od którego zaczyna się ten rozdział, brzmi w aktach dosłownie tak:

„Jedną Łysą Górę mamy w Piotrkowicach, drugą w Ślesinie na górze ku Rynku"

I to jedyna lokalizacja podana w tych aktach wprost. O piotrkowickiej nie mówią nic więcej.

⚠️ Nie należy jednak czytać tego jako wskazania konkretnego miejsca kultu. „Łysa Góra" była w tych zeznaniach nazwą-wytrychem: te same akta wymieniają Łyse Góry w Kazimierzu, w Złotkowie, „na Zberzynie", „pod Kleczewem", a nawet „w Poznaniu". Każda okolica „miała" swoją⁶.

⭐ Historycy podejrzewają przy tym rzecz, która tłumaczy wszystko: opisy sabatów — tańce, picie, wśród „uczestników" karczmarze i muzykanci — to w dużej mierze odbicie zwyczajnych wiejskich zabaw⁷. Torturowane kobiety umieszczały „sabat" tam, gdzie naprawdę toczyło się życie towarzyskie: na znanym wszystkim wzgórku przy osadzie, przy karczmie, na pastwisku. Badania nad miejscami „sabatów" pokazują ten sam wzór — widoczne, powszechnie znane wzniesienia tuż za osadą, rozstaje, pastwiska⁷.

⇒ Ślesińska „Łysa Góra" to więc po prostu wzniesienie tuż przy rynku. Kto zna ukształtowanie miasteczka, ten wie, że rynek leży na garbie między jeziorami — chodzi o któryś z pagórków w samym centrum.

Nazwa nie przetrwała. Ani przy Ślesinie, ani przy Piotrkowicach toponim „Łysa Góra" nie figuruje dziś w rejestrach nazw ani na mapach (sprawdzone). ⭐ Stare nazwy polne żyją jednak w pamięci dłużej niż na mapach — to jedno z pytań, które warto zadać najstarszym mieszkańcom.

25.8. Skąd to wszystko wiadomo

Głównym źródłem jest księga sądu wójtowskiego Kleczewa z lat 1624–1738 — rękopis nr 859 w Bibliotece Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Sama księga ma życiorys jak z filmu: zaginęła w czasie wojny i odnalazła się dopiero w latach siedemdziesiątych — w Niemczech¹.

Do tego dochodzą akta kościelne: pięćdziesiąt ksiąg konsystorza gnieźnieńskiego z lat 1624–1742 oraz wizytacje parafii — sądy duchowne notowały swoje sprawy równolegle do świeckich. ⭐ To właśnie z tego materiału wiemy przy okazji rzecz, która z czarami nie ma nic wspólnego, a dla dziejów miasteczka jest ważna: że w Ślesinie działała w XVII wieku szkoła parafialna¹.

⭐ W aktach kleczewskich występuje też wójt Ślesina (Szajda) — ślad, że miejscowy urząd miejski był w tych sprawach obecny, choć sam nie sądził⁷.

25.9. Kontekst: nie tylko Ślesin

Ta sama maszyna pracowała w całej okolicy. W sąsiedniej parafii skulskiej sąd kleczewski sądził w Paniewie (trzy procesy, co najmniej pięć kobiet), w Kościeszkach (1672 — chłopka Maryna, spalona na stosie) i w Lisewie; w Szyszynku w 1691 r. spalono Reginę. Osobno zapisać trzeba sprawę Zofii Rogowej, którą sąd miejski w Skulsku uniewinnił, a kleczewski skazał na śmierć — ją i jej córkę. Dwa sądy, ta sama kobieta, dwa wyroki. Szczegóły tych spraw opisujemy przy Skulsku⁸.

25.10. Kiedy to się skończyło

Procesy o czary w Rzeczypospolitej wygasały powoli i nierówno. Kościół w tej diecezji zabierał głos przeciw nim wcześniej, niż mogłoby się wydawać: biskup włocławski Krzysztof Antoni Szembek wydał 26 września 1727 r. edykt przeciw gusłom i czarom, w którym zakazał opierać oskarżenia na zeznaniach osób rzekomo opętanych i zagroził karą księżom chwalącym się, że „z wejrzenia umieją czarownice poznawać"⁹. W 1738 r. tenże biskup żądał raportu w sprawie tego, „który sąd świecki sądził sprawę i spalił białogłowę o czarostwo obwinioną".

Sejm zniósł tortury i karę śmierci za czary dopiero w 1776 roku — osiemdziesiąt osiem lat po procesie wąsoskim.

Podziękowanie — i zaproszenie do lektury

Wszystko, co Państwo wyżej przeczytali, istnieje wyłącznie dzięki pracy jednego człowieka.

Dr Łukasz Hajdrych przeczytał siedemnastowieczne akta sądu kleczewskiego — setki kart pisanych ręką kolejnych pisarzy miejskich, po polsku i po łacinie, językiem, którego dziś nikt bez przygotowania nie odczyta — i wydobył z nich historie ludzi, po których nie zostało nic poza protokołem tortur. Bez jego pracy nie znalibyśmy ani Marianny z Tuliszkowa, ani Bińkowej, ani zdania o górze ku ślesińskiemu Rynkowi.

⭐ Wszystkich, których ten rozdział zaciekawił, zapraszamy do sięgnięcia po źródło: książka Ł. Hajdrycha Procesy o czary w Kleczewie i okolicach oraz jego artykuł „Proces o czary w Wąsoszach w 1688 r." („Historyka. Studia Metodologiczne" t. 51, 2021, s. 333–350 — dostępny w internecie bezpłatnie) są znacznie bogatsze niż to streszczenie: znajdą tam Państwo pełne teksty zeznań i dekretów, opis procedury i tortur oraz szeroki kontekst europejski.


Co pozostaje do zrobienia

1. Wyroki pięciu kobiet sądzonych w Ślesinie w 1689 r. — do odczytania z rękopisu 859.

2. Kto trzymał Ślesin w 1689 r. — Rościeński czy Rościenicki, i na jakim tytule (miasto należało do biskupów poznańskich).

3. Rachunki miejskie Kleczewa (Archiwum Państwowe w Poznaniu, akta miasta Kleczewa) — koszty egzekucji potrafią datować stracenie co do dnia, nawet gdy inne źródła milczą.

4. Akta konsystorza gnieźnieńskiego — sprawy ślesińskie sądzone równolegle przez sąd duchowny.

Przypisy

1. Ł. Hajdrych, Procesy o czary w Kleczewie i okolicach oraz tenże, Proces o czary w Wąsoszach w 1688 r., „Historyka. Studia Metodologiczne" t. 51 (2021), s. 333–350 (tekst dostępny bezpłatnie w internecie; tam przypisy do kart rękopisu). Podstawa źródłowa: akta sądu wójtowskiego miasta Kleczewa 1624–1738 — Biblioteka Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, rękopis 859 — oraz akta miasta Kleczewa w Archiwum Państwowym w Poznaniu; nadto pięćdziesiąt ksiąg konsystorza gnieźnieńskiego z lat 1624–1742 i wizytacje parafii (stamtąd m.in. wiadomość o szkole parafialnej w Ślesinie w XVII w.). Losy rękopisu 859 (zaginięcie w czasie wojny, odnalezienie w latach 70. w Niemczech) — tamże. Przywoływane w tej pracy opracowania: M. Ostling, Między diabłem a hostią. Czary i czarownice w wyobrażeniach mieszkańców i mieszkanek Rzeczypospolitej XVI–XVIII wieku, przeł. Ł. Hajdrych, Warszawa 2023; T. Wiślicz, Społeczeństwo Kleczewa i okolic w walce z czartem (1624–1700), „Kwartalnik Historyczny" 112, z. 2 (2004). Autorowi dziękujemy za pracę, bez której nie wiedzielibyśmy o tych sprawach nic.

2. Ł. Hajdrych, Procesy o czary w Kleczewie i okolicach (jak w przyp. 1) — pięć sądów miejskich w promieniu dwudziestu kilometrów (Kazimierz, Słupca, Skulsk, Ślesin, Wilczyn) i sąd grodzki w Koninie; monopolizacja procesów przez Kleczew; ponad 130 osób oskarżonych i ponad pół setki spraw w latach 1624–1738; ustalenie, że sąd ślesiński nie sądził czarownic samodzielnie ani razu. Opracowanie własne, zob. Skulina, rozdział 25 („Czarownice pod Skulskiem", 25.2).

3. Przebieg procesu wąsoskiego 1688 r. i zeznania: Ł. Hajdrych, Proces o czary w Wąsoszach w 1688 r. (jak w przyp. 1), z przypisami do kart rękopisu 859 — donos Jana Świeca, figury obwiązane nićmi, Marianna z Tuliszkowa (15–16 lat, służąca w Wąsoszach), próba wody, przyjazd sądu 9 X 1688; kradzież hostii z kościoła w Ślesinie, Regina Czubatka i jej córka Marianna; wyrok „aby były spalone ogniem według prawa magdeburskiego i saskiego" (brudnopis, k. 50r–50v; pełny cytat w artykule, s. 346). Ślesinianki z zeznań („ze Ślesina beły dwie przy tym. Jedna Regina i Katarzyna"; mężowie Stanisław Narożny i Kazimierz wykreśleni przy przepisywaniu na czysto; Katarzyna z Lichenia „chłopa ma Michała w Ślesinie"; Mathias, Katarzyna Kusa, „Żurka", Marianna Kaźmierzowa) oraz Owczar z Mikorzyna i Apolonia Gościnna z Szyszyna — tamże. Przyjazd sądu do Ślesina w 1689 r., Breza z Rościeńskim, pięć kobiet, Bińkowa sądzona za obchodzenie pańskiego płotu w Boże Narodzenie — Ł. Hajdrych, Procesy o czary… (jak w przyp. 1). ⚠️ Rozbieżność wezwania figur (św. Józef na k. 48r wobec św. Jana w innym miejscu) występuje w samej podstawie źródłowej. Sprawa lichenieckiej kradzieży hostii 1691 ze świadkiem księdzem z Ostrowąża — tamże.

4. Forma Rościenicki („Jakub Rościenicki, właściciel Ślesina") pojawia się w artykule o procesach kleczewskich ogłoszonym w 2018 r. w czasopiśmie wydawanym przez UMCS; forma Rościeński — w naszym zapisie za pracami Hajdrycha. Do rozstrzygnięcia.

5. Liczby polowania Wojciecha Brezy 1688–1691 (co najmniej 25 osób: 4 w Wąsoszach 1688, 5 kobiet w Ślesinie 1689, 9 kobiet i 3 mężczyzn w Kleczewie 1689, 4 poddane w Wąsoszach w maju 1691) — Ł. Hajdrych, Proces o czary w Wąsoszach… (jak w przyp. 1), przyp. 9, za: T. Wiślicz, Społeczeństwo Kleczewa…, s. 46.

6. Rękopis 859 Biblioteki PTPN, k. 146v (czystopis; brudnopis k. 49r bez szczegółu), cyt. za Ł. Hajdrychem (jak w przyp. 1). Pozostałe „Łyse Góry" w tych samych aktach: Kazimierz, Złotkowo, „na Zberzynie", „pod Kleczewem", „pod Rostoką"❓, Poznań. Sprawdzenie współczesnych rejestrów nazw i map pod kątem toponimu „Łysa Góra" koło Ślesina i Piotrkowic — kwerenda własna, wynik negatywny.

7. T. Wiślicz, Społeczeństwo Kleczewa i okolic w walce z czartem (1624–1700), „Kwartalnik Historyczny" 111 (2004), nr 2 — skład „sabatów" (tańce, picie, karczmarze i muzycy wśród uczestników) jako odbicie realnych spotkań towarzyskich; tamże wójt Ślesina (Szajda). Tekst dostępny bezpłatnie w repozytorium cyfrowym instytutów PAN. Typologia miejsc „sabatów" (widoczne wzniesienia tuż za osadą, rozstaje, pastwiska) — literatura przywołana przez Ł. Hajdrycha.

8. Sprawy z parafii skulskiej (Paniewo, Kościeszki 1672 — Maryna, Lisewo, Szyszynek 1691 — Regina, Zofia Rogowa uniewinniona „od urzedu skolskiego" i skazana w Kleczewie): opracowanie własne, zob. Skulina, rozdział 25 („Czarownice pod Skulskiem — procesy o czary w naszych stronach"), oparte na tej samej podstawie źródłowej co niniejszy rozdział.

9. Edykty biskupów włocławskich przeciw gusłom i czarom — Krzysztofa Antoniego Szembeka (Włocławek, 26 IX 1727) i Antoniego Sebastiana Dembowskiego, oraz list Szembeka z 1738 r.; teksty polskie w Monumenta Historica Dioeceseos Wladislaviensis. Opracowanie własne, zob. Skulina, rozdział 25, 25.9.

← Kanał i jezioraŻydzi ślesińscy →